Prawy łotr raczej nie należał do osób lubianych w okolicy. Może dlatego, że był on krnąbrnym, napuszonym i zarozumiałym jegomościem. Jednocześnie piastował bardzo wysokie stanowiska w Zadbanej Krainie (tak właśnie nazywała się kraina na domniemanym końcu świata), więc ci którym udało się wkupić w jego łaski bardzo korzystali na tej znajomości. Sam łotr doskonale zdawał sobie sprawę, że ludzie którzy tak się do niego łaszą, bynajmniej nie robią tego ze szczerego uczucia uwielbienia. Nie przejmował się tym zbytnio, ponieważ on również nie przepadał za swoimi sąsiadami. W całej krainie był tylko jeden człowiek, który swoją próżnością dorównywał panu prawemu i tym samym zasłużył sobie na sympatię z jego strony. O nim jednak będzie kiedy indziej.
Znając już odrobinę charakterystykę prawego łotra, możemy się domyśleć jakim zdziwieniem dla wszystkich było to, że przyjął on jakąś obdartą szamankę pod swój dach. Do tego wszystkiego ją umył, ubrał, nakarmił i przy okazji się w niej zakochał. I nawet gdy królewna zaczęła wyglądać jak człowiek, inni nadal postrzegali ją jako wiedźmę. W końcu postacie, które rozkochują w sobie osoby bez duszy, same muszą być jakimiś opętanymi zmorami. Z czasem na okolicznych domach zaczęły pojawiać się dziwne łańcuchy. Ich nietypowość polegała na tym, że z daleka bardzo dobrze udawały świąteczne dekoracje, jednak jak się im dokładniej przyjrzało, okazywały się być plątaniną krzyży, ząbków czosnku oraz drewnianych kołków. Wszyscy się bowiem bali, że drętwa zjawa zawładnie i ich umysłami, pożre ich dzieci i zniszczy zadbane trawniki.
Nowa sytuacja, w której znalazła się królewna tak ją przytłoczyła, że nawet nie zwróciła uwagi na wrogość ze strony otoczenia. Nie wchodziła z nimi w interakcję, ponieważ wydawali jej się po prostu nudni i zbytnio poukładani. Nie dało się jednak ukryć, że pierwszy raz od wielu lat miała prawdziwy dom, w którym wszystkie okna były całe. Jej życie stało się czyste, schludne i straszne. Było jej się bardzo ciężko przystosować do nowego otoczenia, które łudząco przypominało znienawidzony przez nią dwór ojca, Króla Taty III.
Prawy łotr wyczuł jej obawy i zatrudnił ludzi, którzy przystosowali jeden z pokoi tak, aby spodobał się królewnie. Mogłoby się wydawać, że będzie to obskurna rudera na wzór szopy jakiegoś zachlanego drwala, lecz nasze wyobrażenia są jak najbardziej mylne. Pokój był turkusowy i znalazło się w nim wszystko, co jest potrzebne do życia drętwej władczyni. Wydawałoby się, że do szczęścia brakowało królewnie tylko syreny w salonie, jednorożca w wannie oraz ukochanego grubego kota Morświna. Niestety bardzo szybko w naszej bohaterce odezwały się wędrownicze instynkty. Starała się namówić łotra, aby wyruszyli w malowniczą podróż w nieznane, jednak ten stawiał duży opór. Wiele on słyszał o szukanym przez królewnę pubie i jakoś nie wyobrażał sobie, swojej prawości w tym parszywym miejscu. Zdecydowanie większą odnajdował radość w gnębieniu sąsiadów, a jego nowa współlokatorka doskonale ich straszyła. Dlatego też łotr, który odnajdował również radość w przebywaniu z drętwą ukochaną, musiał znaleźć sposób by ją przy sobie zatrzymać. A ona coraz częściej myślała o tym, że skoro łotr nie chce wyruszyć z nią, będzie musiała uczynić to sama. Działała machinalnie, a w takim procederze nie ma miejsca na ludzkie emocje, takie jak ciepłe uczucia do łotra.
Może twoja prawdziwa natura to natura rodem z "pubu u żyda" i tam jest twoje prawdziwe miejsce, bo chyba za nim tęsknisz.? (wybacz moje wieczne pytania, ale na wścibską naturę nic nie poradzę, kajam się.)
Przyjaciółka mogła by wybrać przyjaźń, ale czy ona wtedy była by szczęśliwsza? Czy nasze szczęście i potrzeba bliskiej osoby jest ważniejsza niż szczęście drugiej osoby? W moim przypadku wybranie miłości było najlepszym wyborem, bo okazała się nie tylko miłością ale i przyjaźnią.
P.S
Lubię twoją królewnianą twórczość :)
Długość twoich komentarzy konkuruje z długością mojego wywnętrzania się więc czuje się usatysfakcjonowana! :)
Żałośnie? Aż tak źle z nimi? Co do nie powodzeń innych to coś w tym jest, może to głupie ale mnie najbardziej satysfakcjonuję, jak osoby płci żeńskiej, które sprawiają że robi mi się nie dobrze, przybierają na wadze. Puste to jak cholera ale sekwencja z ostatniej sceny "pół zartem, pół serio" oddaje to idealnie: "nikt nie jest doskonały" ;)
Co do twojej przyjaciółki to cóż, widać tak jest lepiej, choć wydaje mi się idiotyczne ubliżanie komuś "anonimowo", bo jeśli miało to służyć skrzywdzeniu, to samo odebranie przyjaźni jest już krzywdzące, takie komentarze mogą być co najwyżej śmieszne.
Z podstawówki to zostały mi tylko wspomnienia po chłopakach, którzy kiedyś mnie dręczyli, później byli moimi miłościami, a teraz część z nich ma problemy z prawem, tudzież ich jedyną rozrywką jest browar na ławce, więc miałaś więcej szczęścia co do podstawówki ;)
Wazelinka, ale szczera, dlatego tak się czasem dobijam o nowe odcinki królewnianej twórczości, która umila mi rzadkie chwile przy komp. kiedy mam chwile dla siebie.
btw. twoja twórczość wyróżnia się od reszty mylogów 13 latków z problemami egzystencjalnymi, których czytanie każe mi wątpić w naszą drogą młodzież. Wyróżnia się pozytywnie!
Jak widzę opowiadania o harrym, wampirach i tym podobne mam ochotę skasować bloga.
To trafiłam na profesjonalistę blogowego! Ja jak miałam 13 lat to pisałam dziennik w formie papierowej i płacze ze śmiechu jak to dziś czytam.
btw. chwilowo mój blog zamknięty bo tak coś namieszałam z ustawieniami i szablonami, że za chwilę nic na nim nie będzie a ze względy na późną porę nocną mam to gdzieś i nie chce mi się tym zajmować ;)
Dziękuję za komentarz na moim blogu! Czasami mam ochotę przebywać z dala od całego zgiełku, dlatego wolę posiedzieć sobie w domu i odpocząć.
Kiedy weszłam na Twojego bloga to doznałam zachwytu graficznego. Bardzo podoba mi się zestawienie kolorów w szablonie, jak i sama grafika. Aż po prostu muszę zapytać, czy sama ją wykonywałaś? Jeśli tak, to od razu mówię, że gratuluję talentu - świetna praca!
Pomysł na prowadzenie bloga, muszę powiedzieć, że jest nietuzinkowy. Przyznam szczerze, że jeszcze nie odkryłam jego prawdziwego sensu, ale zamierzam zgłębić się w pozostałe wpisy, więc może wszystko mi się wyjaśni. Spodobało mi się określenie "kota Morświna".
Przepraszam za tak mierny komentarz, ale sama czuję się jakbym została rozjechana przez walec. Jednak nie chciałam być niewdzięczna, jak niektórzy, i w ogóle nie odpisywać na Twój komentarz.
Pozdrawiam!
Dzieki :)
Poprawie błąd ;))
jebac cpunow i narkusow hej hej
jestes mniej niż zeroooo
Zerem to są mieszkające na osiedlu Idzikowskiego pajace o posturze kija od mopa, którzy robią się na mega-gangsterkę a tak naprawdę są grającymi w tibię ćwokami. Oni to dopiero szybko padają... o czym się niebawem przekonasz lamerze.
Mężczyźni na pewno krócej przeżywają rozstanie, kiedy dziewczyna wypłakuję drugą paczkę chusteczek ten już zaczyna się spotykać z nową miłością. Faceci to jednak świnie. Choć jak widać kobiety nie lepsze. Co do wyżywania się na "starej" miłości, to uważam że to wyjątkowe świństwo. Bliska mi osoba została tak przez swojego byłego potraktowana i uważam że to jest bardzo nie fair.
Ja czekam na dalsze losy królewnianej i jej bliskich :)
ja pierdole, tu jest wyścig szczurów
Domyślam się, że takie było o.o"
Mi kiedyś, gdy byłam z dwoma koleżankami, menelica postawiła piwo i kupiła paczkę fajek... ^^"
Wszyscy od czasów gimnazjum dorastamy i uczymy się dystansu. Ze swojego doświadczenia wiem, że przyjaźnie z gimnazjum trawają do dziś, licealne nie!
Z rozpoczęć szkolnych pamiętam pierwsze buty na obcasach, które wtedy wydawały mi się niewyobrażalnie wielkie, a dziś pokusiłabym się o stwierdzenie, że nadawały by się na wf.;)
Czekam cierpliwie:)
cudownie piszesz
Popieram przedmówczynię. Co się stało, że porzuciłaś pisanie ?
na razie dostępne jest takie zdjęcie:
ja w tej ciąży dobrze nie wyglądam :D już mam wielkie rozstępy na brzuchu -.-'
miło że wracasz :> albo przynajmniej się starasz.
moja mama urodziła mnie jak miała 20, marudziła czasem że przez to nie zrobiła studiów, ale ja wiem, że w tym klimacie narzekać nie będę - i tak spełniam się zawodowo bez dyplomu (później ew. zrobię sobie fizykę nauczycielską i będę wpajać w niekumate dzieci wszystkie dziwne prawa :>). Nie miałam imprezowego okresu nastoletniości, więc nie mam za czym tęsknić - marudziłam przecież o dziecku od dłuższego czasu ;) i za pół roku będę mieć < 3
Zapraszam na nowego bloga z dodatkami na strony :)
http://szablonixy.blogspot.com/
Oby Twój brak weny szedł w parze ze szczęściem z Łotrem i Twoimi przyjaciółmi! :)
Świetny styl, czegoś takiego jeszcze nie czytałam, a zdecydowanie jest o czym. Wciąga jak nie wiem, choć to nie opowiadanie, przypomina je. Aż nie wiem, co więcej powiedzieć, poza tym, że trafiasz do ulubionych.