środa, 23 marca 2011

O podróży na koniec świata.

Co się stało, gdy królewna została opuszczona przez swoją żałosną przyjaciółkę?
Można się było spodziewać, że usiądzie i zacznie płakać. Tak też było, drętwa bohaterka użalała się nad sobą  gdzieś około 456 dni, nie zmieniając miejsca swojego położenia. Bez wszetecznicy była zupełnie bezradna. Przez ten długi okres żałoby miała dużo czasu do przemyśleń. Długo zastanawiała się co sprawiło, że znalazła się zupełnie sama, gdzieś w buszu na końcu świata. W szkole Carycy Katarzyny, do której kiedyś wysłał ją ojciec dowiedziała się, że ziemia jest płaska. Lecz pomimo wszelkiej niechęci do świata i własnego drętwego istnienia, nie odważyła się wstać, przejść się 45,5 metra na zachód (królewna nie znała się na mapie, za to świetnie wiedziała, gdzie znajduje się koniec świata) i rzucić się w przepaść, aby już na zawsze zakończyć to cierpienie. W szkole dowiedziała się również, że gdy człowiek opuści ziemię właśnie w taki sposób, o jakim rozmyślała, to zawiesi się on w przestrzeni kosmicznej. Zawsze byłoby to jakieś rozwiązanie, jednak łatwiej było siedzieć i płakać.
Gdy minął dostatecznie długi odstęp czasu, a królewnie zabrakło w oczach łez postanowiła wstać i jednak odwiedzić tą przepaść na końcu świata. Nie miała zamiaru się w nią od razu rzucać. Chciała móc się pochwalić wszetecznicy, że widziała coś, czego jej przyjaciółka raczej nie zobaczy, bo nie ma królewskich korzeni. Po roku i trzech miesiącach spędzonych na płaczu, każdy by zapomniał, że jego kompanka zostawiła go w imię miłości. Możliwe, że wcale nie myślała o żałosnej koleżance. Było to tak dawno temu, że już nie pamiętam czym się kierowała, przy wyborze podróży na koniec świata. W końcu gdzieś w przestrzeni istniała jeszcze jedna postać, która dla królewny była najważniejszą istotą w królestwie. Był nią oczywiście jej ukochany gruby kot Morświn. Prawdę mówiąc nikt tak naprawdę nie wie, gdzie w tamtym okresie królewskie zwierzę się znajdowało, jednakże pocztówka z końca świata na pewno by do niego dotarła. Zostawmy już cel podróży i skupmy się na dalszych wydarzeniach.
Królewna decydowała się na podróż jakieś 56 dni, a gdy już się w nią udała i dotarła na miejsce, czekało ją nie lada zaskoczenie. Zamiast przerażającej skarpy ujrzała ona krainę. Widok był naprawdę imponujący. wszędzie roiło się od kolorowych domków, których trawniki były bardzo zadbane. Przez środek krainy płynęła rzeczka pełna mleka czekoladowego. Królewna była przekonana, że trafiła do Odległej Krainy, w końcu ta, zanim drętwa władczyni poznała swoich znajomych z pubu, wyglądała podobnie. Dziewczynka biegała po pięknej okolicy oglądając każdy domek i każdy trawnik z bliska. Szybko się jednak zmęczyła, więc postanowiła się udać do jednego z nich na kolację. Każdy przecież byłby zaszczycony, gdyby mógł gościć królewnę podczas posiłku. Weszła do takiego z wielką choinką w ogrodzie i z lekkim zniecierpliwieniem czekała aż ktoś przyjdzie i ją obsłuży.
I w tym momencie powracamy prawie do czasów teraźniejszych, ponieważ osobą która pojawiła się w domu był nikt inny jak prawy łotr i nie był on zachwycony swoim gościem.



11 komentarzy
Następne 1 Poprzednie

23 marca 2011, 21:56

tohru

Bardzo, bardzo ciekawie piszesz. Przyjemnie się czyta i wgl fajny pomysł, by tak pisać. :)

24 marca 2011, 10:50

Zahara

Wolałabym, żeby blond piękność była grubą pokraką, przynajmniej nie stałabym przy lustrze z taką frustracją!

Żyd był (wiciąż jest?) twoją miłością??
Twoja znajomość z łotrem jest strasznie burzliwa, ale przez to strasznie interesująca.

24 marca 2011, 12:34

Zahara

Blond piękność nie dość, że jest pięknością, jest piekielnie zgrabna i ma  świetny gust- jednym słowem ideał ((moje wnętrzności się przewracają gdy to piszę, chociaż już coraz mniej w tym emocji)) I nie wiem tylko czy jest chciwa i zachłanna jak arab.

Co do żyda, to mam wrażenie że w emocjonalny sposób o nim pisałaś i stad moje poprzednie pytanie, bo pogmatwana ta twoja żydowsko-arabska historia.

Jeśli dłużej nie będziesz pisała to dojdę do wniosku, że z łotrem się pozabijaliście, ale będę miała nadzieję że to byłą piękna śmierć ;)

25 marca 2011, 20:53

k.

Oceniłam. Liczę na konstruktywny komentarz. Może co powinnam jeszcze uwzględnić przy tej analizie albo czy nie jest zbyt chaotyczna. Wszelkie wskazówki będą niezwykle pomocne. Zdecydowanie chcę oceniać lepiej i wnikliwiej niż robię to teraz, wiem, że na razie nie jest najfajniej, ale może z czasem się nauczę.

9 kwietnia 2011, 15:26

yzoja

ale śliczniutki szablon! :3

13 kwietnia 2011, 16:42

obiekt

oceniona

22 kwietnia 2011, 18:41

Zahara

Też cierpisz na brak weny?

23 kwietnia 2011, 20:57

Zahara

Lepszy brak czasu niż brak weny, ładna pogoda wcale mi nie pomaga.

Kiczowatych tatuaży też nie cierpię. Kot fajna sprawa, gdybym nie miała astmy i na sam widok kociej sierści się duszę !

29 maja 2011, 00:50

cjcb.

jebać ćpunów takich jak ty. stop narkomanii

19 czerwca 2011, 01:01

vgbtbtb.

jebac narkusow. na szczescie szybko padaja ;]

20 czerwca 2011, 13:33

Zahara

Zima może i sprzyja "zbliżeniom", ale żeby do takowych doszło trzeba najpierw wyjść z pod kołdry, a gdy termometr bezlitośnie pokazuję -20stopni, to na zbliżenia mam ochotę tylko z kubkiem herbaty.
Co było gorsze opuszczenie przez przyjaciółkę, czy ówczesna miłość? bo mnie chyba bardziej zabolała strata przyjaciółki, ale to już zupełnie inna historia, którą może w końcu opiszę.

Stopka

Wszystko co znajduje się na tym blogu jest w całości wykonane przez Czarzastą, Małgorzatę Olgę, tutejszą królewnę, jak kto tam woli. Zaczynając od grafiki, poprzez kodowanie, kończąc na słowach. Uprzejmie proszę o powstrzymanie się od wszelkich grabierzy, ponieważ owe dzieło jest dla mnie przeraźliwie ważne. Zaś chęć bycia niepowtarzalną popycha mnie do czynów heroicznych. Jednym z nich było stworzenie dziewczęcia i kocięcia (bez względu na co wam to zwierze wygląda).
Chciałam bardzo podziękować wszystkim, którzy pomogli mi w powstawaniu tego bloga, szczególnie Prawemu Łotrowi.

© by Małgorzata Olga Czarzasta 2007/12